Gdy rozwodzą się swingersi- czyli kto zawinił?

Małgorzata Bętkowska        25 stycznia 2017        2 komentarze

Tym razem nie napiszę o przedsiębiorcach i biznesie, ale o wierności rozumianej inaczej. 

Zainteresowany? Przeczytaj!

Znalazłam w internecie informacje, że do swingowania (wymiany partnerów seksualnych) przyznaje się ok 1-4 % populacji. Samo zjawisko jest dość kontrowersyjne i nie akceptowane społecznie, swingersi często nie przyznają się do swoich upodobań, z pewnością dlatego aby  nie narażać się na zbędną krytykę.  Seksuologowie uważają, że niewielka część populacji potrzebuje w życiu seksualnym zwiększonego poziomu pobudzenia. Swingowanie istnieje i to nie tylko w związkach partnerskich ale również w małżeństwach.

Jak więc to ma się do obowiązku wierności, którego przynajmniej teoretycznie powinni dochowywać małżonkowie?

Zgodnie z art. 27 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli. Wspólne pożycie polega na duchowej, fizycznej oraz gospodarczej więzi małżonków, stanowiącej cel małżeństwa i umożliwiającej realizację jego podstawowych zadań.

Czy więc swoboda seksualna małżonków, opierająca się na wzajemnym przyzwoleniu, może być powodem do orzeczenia rozwodu z winy jednego z nich?

Nie ma przeszkód abyśmy w małżeństwie zmienili wewnętrzne reguły jego obowiązywania. Ważne tylko aby te reguły akceptowali oboje małżonkowie.

Uważam, że tak długo więc jak pomiędzy małżonkami panuje zgoda w zakresie kontaktów seksualnych z innymi partnerami, kontakty te nie mogą być oceniane w kategoriach „zdrady”.

Zupełnie inaczej jest gdy jeden z partnerów nie akceptuje takiej swobody seksualnej bądź jest zmuszany (choćby poprzez presję psychiczną ze strony drugiego małżonka) do tego, aby odbywać stosunki seksualne z innymi partnerami. Wówczas możemy mówić o zawinionym działaniu jednego z małżonków i domagać się orzeczenia jego wyłącznej winy.

Tak długo jak swingowanie wynika z Twoich i małżonka potrzeb, które wzajemnie akceptujecie, nie może stanowić podstawy do rozwiązania małżeństwa z winy któregokolwiek z małżonków. Jednakże jeśli granica Waszej wzajemnej tolerancji zostanie przekroczona, sfera seksualna może stać się jednym z elementów omawianych szczegółowo na sali sądowej i może przyczynić się do orzeczenia rozwodu z winy jednego z małżonków.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

adwokat Iwo Klisz Luty 2, 2017 o 14:23

Z jednej strony aż chciałby się powiedzieć, że to dobrze, że piękne kobiety mają takie poglądy, ale z drugiej ciężko się z tym zgodzić. Nie chodzi mi o kwestie moralne, bo tego nie oceniam, ale o zwyczajną interpretację przepisów kodeksu rodzinnego.

Wierność jest – jak Pani Mecenas wskazała – obowiązkiem małżonków wynikającym z ustawy. Tak naprawdę to chyba najważniejszym, bo dotyczącym istoty małżeństwa – związku jednego mężczyzny z jedną kobietą – tak wg Konstytucji RP- nie wiem, czy nadal pisać z dużej litery, bo może ostatnio się coś zmieniło:) .

Przepis, który Pani omawia nie ma charakteru dyspozytywnego. Wierność, albo jest, albo jej nie ma. Tak jak nie można być trochę w ciąży, tak nie można być trochę wiernym, albo wiernym trochę inaczej. Małżonkowie decydując się taki krok świadomie (a więc w sposób zawiniony) naruszają swoje podstawowe obowiązki. To, że im to wzajemnie nie przeszkadza, to całkiem możliwe, ale to inna rzecz.

Odpowiedz

Małgorzata Bętkowska Luty 3, 2017 o 15:27

Dziękuję za krótką polemikę. 🙂 Rozumiem Pana argument, ale nadal nie zgadzam się z tym, aby ważniejsze było literalne brzmienie przepisu niż to co ustalą wspólnie małżonkowie. Proszę zwrócić uwagę, że wszystko zależy od tego jak zdefiniujemy „wierność” i „zdradę”. Daleka jestem od tego aby posługiwać się sztywnymi definicjami.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: